Śląsk - Turów: tragedia po raz drugi

5 maj, 2008

Śląsk Wrocław przegrał IV mecz półfinałowy z Turowem Zgorzelec aż 57:73. Zgorzelczanie odsłonili przepaść dzielącą poziom ich obecnej formy i poziom formy wrocławian. Trener gospodarzy - Rimas Kurtinaitis sprawiał dziś wrażenie człowieka, który nie tylko nie wyciągnął wniosków z III spotkania, ale i trenera dosadnie pokonanego. Turów w rywalizacji ze Śląskiem prowadzi już 3:1 i brakuje im tylko jednego zwycięstwa do awansu do finału rozgrywek.

Nie pomogły rozdawane wszystkim kibicom zielone koszulki. Nie pomógł doping i nie pomogło kilka dni przerwy pomiędzy pojedynkami we Wrocławiu. Oliver Stević otworzył wynik rzutem spod kosza i tak zaczęła się przysłowiowa rzeź Wojskowych. Z minuty na minutę, z kwarty na kwartę podopieczni Filipovskiego uciekali coraz dalej i dalej, aż w III ćwiartce spotkania przewaga sięgnęła czternastu punktów! Wówczas nastąpił mały kryzys w zgorzeleckiej ekipie i Trójkolorowi zaczęli odrabiać straty. Na nic to jednak, bo głupie błędy mnożyły się same, faul w ataku popełnił Rashid Atkins i więcej realnych szans na zrównanie wyniku w tym spotkaniu nie było.

Cały mecz toczył się praktycznie tym samym tempem. Rimas Kurtinaitis obiecywał wyciągnięcie wniosków po trzecim pojedynku, ale najwięcej szkód wyrządzili dziś ci sami, co w piątek. Kilka celnych rzutów na start Kelatiego, znowu wysoka skuteczność z dystansu Witki i można było jedynie rozkładać ręce. Homan, którego Kurtinaitis darzy chyba największym zaufaniem spośród wszystkich graczy wysokich w swojej drużynie, po raz kolejny rozegrał fatalne zawody, nie radząc sobie zupełnie w walce na deskach. Niezwykle wyraźna była też niemoc rozgrywających. Robinsonowi piłka wylatywała z rąk, jak mydło, a do Atkinsa spora część publiczności miała pretensje odnośnie jego zaangażowania. Trudno jednak określić czy fatalna forma Amerykanina, który grozi przecież i świetnym podaniem, i rzutem wynika z braku odpowiednich rozwiązań taktycznych, czy też ze słabego umotywowania. Brak podań od playmakerów przełożył się na chaotyczną ofensywę gospodarzy, która przy dobrej przecież obronie Turowa nie mogła spełnić oczekiwań. Pytania można jak zwykle mnożyć - chociażby dlaczego Martin, który wydaje się być jednym z największych walczaków Śląska, spędza większość czasu na ławce? Mnożyć pytań jednak nie warto, bo i tak pozostaną one bez odpowiedzi.

Żaden zawodnik nie zagrał rewelacyjnie, więc trudno kogoś wyróżnić. Tym bardziej to boli, gdy zauważymy, że zgorzelczanie nadal nie pokazują koszykówki na arcywysokim poziomie, grając dość przewidywalnie pod trójkę swoich liderów - Kelatiego, Logana i Witkę. Dobrze jest jednak podkreślić, że ładnie zaprezentowali się kibice z sektora B, którzy dopingowali swój zespół do ostatniej minuty, przez chwilę nawet tańcząc i podskakując, gdy na tablicy widniał fatalny dla wrocławskich kibiców wynik. Pytanie tylko “co z tego?”, skoro część osób postanowiła opuścić halę jeszcze przed końcem spotkania.

Następny mecz półfinałowy odbędzie się w Zgorzelcu, w środę, 7 maja.

Śląsk Wrocław 57: 73 Turów Zgorzelec

(12:18, 12:18, 19:22, 14:15)

Punkty dla Śląska: Mróz 12 (1), Atkins 9, Stević 8, Giedraitis 7, Robinson 6, Chanas 6 (2), Homan 3, Diduszko 2, Martin 2, Tomczyk 2, Jancikin 0, Kiausas 0

Punkty dla Turówa: Drobnjak 22, Witka 11 (3), Kelati 10 (1), Logan 9 (2), Petrović 6, Scekic 4, Kitzinger 6, Rodriguez 3 (1), Ljubotina 2, Skibniewski 0, Nana 0, Bochno 0

Entry Filed under: Newsy. Tagi: , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , .

Leave a Comment

hidden

Some HTML allowed:
<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Trackback this post  |  Subscribe to the comments via RSS Feed


Kategorie

Najpopularniejsze wpisy

Współpracujemy z

Partnerzy

Blogi koszykarskie