Śląsk w półfinale!
21 kwiecień, 2008


Asco Śląsk Wrocław pokonał w meczu wyjazdowym Stal Ostrów 85:75 i już może rozpocząć przygotowanie do półfinałów rundy play-off z Turowem Zgorzelec. Koszykarze Śląska będą musieli popracować nad koncentracją, bowiem do końca trzymali nas w niepewności, mimo ogromnej przewagi na początku spotkania.
Pierwsze punkty w spotkaniu, po dwóch rzutach wolnych rzucił Wojciech Szawarski. Jednak gospodarze od tego momentu mieli problemy z łatwymi rzutami do kosza. Najpierw Stević popisał się akcją 2 plus 1, by po chwili Rashid Atkins dał koncert wspaniałej gry. Doskonale rozprowadzał piłkę, asystował i co najważniejsze trzy krotnie trafił zza linii 6,25 z rzędu! Później kolejne punkty rzucił znowu Szawarski i wydawało się, że to będzie mecz pomiędzy Śląskiem, a Wojciechem Szawarskim. Po dwóch kolejnych akcjach Jared Homan zanotował pierwsze 4 pkt. na swoim koncie i Śląsk odjeżdżał rywalom. Od drugiej połowy tej kwarty goście z Wrocławia zwolnili na chwilę tempo. Spowodowane było to zmianą Atkinsa na Robinsona, który nie radził sobie z rozgrywaniem piłki. Po trójce Szawarskiego i celnych dwóch rzutach osobistych Sroki, Trójkolorowi prowadzili już tylko 19:13. Po przerwie na żądanie trenera Kurtinaitisa wszystko wróciło do normy. Po świetnej akcji Śląska za 3 pkt. trafił Bartosz Diduszko. Gospodarze nie radzili sobie w tej kwarcie z obroną na obwodzie, co przy świetnej skuteczności za linii 6,25 pasowało naszemu zespołowi. Końcówka kwarty to ostra walka w defensywie i konkurs rzutów za 3! Na kilka sekund przed końcem takim rzutem popisał sie Sroka, a po chwli zrewanżował mu się Giedraitis i oba zespoły schodziły na przerwę przy stanie 31:20.
Drugą kwartę rozpoczął, jakby mogło być inaczej, od trójki Brandon Hughes. Ta kwarta należała właśnie do byłego koszykarza Śląska, reprezentującego barwy Stali. Wrocławianie nie radzili sobie z amerykańskim rozgrywającym, który robił co chciał w tej części spotkania. Dziurawił siatkę rywali co chwila zza linii 6,25, oddając w tej kwarcie, aż 5 takich celnych rzutów. Jak się okazało to było za mało na ekipę przyjezdnych, bowiem przez 6 min. tej kwarty tylko ten koszykarz oddawał skuteczne rzuty. Popis gry, jak za dawnych lat dał Dominik Tomczyk. Robił co chciał pod koszem rywali zdobywając 10 pkt. świetnie przy tym asystując Homanowi. Jared nie miał sobie równych pod obiema tablicami, wielokrotnie uprzedzając w zbiórkach rywali. Odkąd inni gracze Stali odblokowali się, Asco Śląsk kontrolował grę, skuteczną obroną. Nieco słabiej szło w ataku, jednak dowieźli do końca pierwszej połowy spotkania wysokie prowadzenie: 53:39. Warto zaznaczyć, że Brandon Hughes rzucił w tej kwarcie 17 punktów, pięciokrotnie trafiając za 3 oraz raz za dwa w dynamicznym “wjeździe” pod nasz kosz.
Po zmianie stron Śląsk wyszedł zdekoncentrowany na drugą połowę meczu. Trzy nie udane akcje Śląska, nie umiejętne zbiórki i łatwe punkty Szawarskiego za 2 oraz Boykina za 3pkt spowodowały, że przewaga stopniała do 7 pkt. Po czasie dla wrocławian ten stan rzeczy mało się zmienił, bowiem nasi koszykarze w dalszym ciągu nie trafiał nawet najłatwiejszych rzutów. Dopiero świetna czapa Atkinsa na Szawarski dała sygnał do ataku. Z punktowej niemocy, jak na kapitana przystało, wyrwał nas Dominik Tomczyk celny rzutem za 3pkt. Wynik widniał na tablicy świetlnej 56:46. Fatalnie spisywał się w tym fragmencie gry Jared Homan. Gubił piłki, nawet po celnych, bardzo dokładnych asystach Rashida Atkinsa. Po punktach Przybyszewskiego, pierwszych Coty, oraz kolejnej niemocy rzutowej Śląska trener Kurtinaitis wziął czas. Po tej przerwie za 3 trafił Giedraitis, jednak Szawarski szybko odpowiedział takim samym rzutem. Stal zaczęła bardzo szybko doganiać nasz zespół. Kiedy do końca pozostawały ostanie sekundy, na rzut zza linii 6,25 pokusił się Rashid Atkins, który skutecznie wykończył ten rzut równo z syreną. Przed czwartą kwartą wynik wynosił już tylko 64:58.
Ostatnia kwarta to ogromna walka na całego. Stal nie oddawała pola gry, bo była to ostania możliwość na pozostanie w rywalizacji. O wielkiej determinacji gospodarzy świadczą szybko złapane 5 fauli już po 2 minutach. Łatwe punkty spod kosza Szawarskiego zbliżyły Stal na 4 pkt. Walka rozgorzała na dobre, a trener Śląska ani myślał, aby usiąść na ławce, nerwowo pokrzykując na swoich koszykarzy. Trudno się dziwić skoro roztrwonili tak wielką przewagę. Bardzo długo utrzymywała się niewielka różnica punktowa pomiędzy tymi zespołami, ponieważ akcje toczyły się kosz za kosz. Dobrze spisywał się Homan po nieudanej poprzedniej kwarcie, skutecznie wykonując swoje próby rzutowe. W najważniejszym momencie meczu przebudził się Brandon Hughes w skutecznej akcji pod koszowej, co spowodowało, że różnica punktowa diametralnie topniała, nawet do 3 pkt. Doświadczony Giedraitis po świetnym, spektakularnym rzucie zza linii 6,25 dał oddech swoimi kolegom. Do końca spotkania gra wyglądała monotonie, bowiem Śląsk spokojnie rozgrywał piłkę, a gospodarze zmuszani do faulowania wykluczali się po kolei z gry. Wrocławianie dowieźli zwycięstwo do końca zwyciężając 85:75, a w całej batalii 3:1.
Atlas Stal - Śląsk Wrocław 75:85 (20:31, 19:22, 19:11, 17:21)
Stal: Hughes 26 (5), Szawarski 20(3), Sroka 9(1), Boykin 7(1), Cota 4, Przybyszewski 4, Adams 3(1), Oden 2.
Śląsk: Atkins 19(5), Homan 16, Giedraitis 16(3), Tomczyk 13(2), Robinson 11, Diduszko 7(2), Stevic 3.
Entry Filed under: Newsy. Tagi: basketball, basket, koszykowka, poland, sport, polska, inne, mecz, play-off, asco śląsk wrocław, atlas stal ostrów wielkopolski, emocje, 3.
3 Comments Add your own
Leave a Comment
Some HTML allowed:
<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>
Trackback this post | Subscribe to the comments via RSS Feed



1.
pawlooo | 22 kwiecień, 2008 at 7:19 przed południem
na kolanach z inwokacją na Litwę i pomnik Giedrze budować :)) Przydał się WŁAŚNIE NA TEN mecz. Ale jaki ważny za to…
2.
Rock | 22 kwiecień, 2008 at 8:03 pm
masz racje! brawa dla Giedry jak i calego zespolu! 18stka sie zbliza!!!
3.
Filip Stańczyk | 22 kwiecień, 2008 at 9:29 pm
Zdecydowanie Giedraitis pokazał, że nadal jest wartościowym zawodnikiem :)